Środa, 04-11-2009

Koszalinianie swemu prezydentowi


2009-11-04

- To, co robię, robię z pasją. To może mankament, bo wszyscy, którzy ze mną pracowali, musieli nadążać. A wierzcie mi, kiedy byłem w lepszej kondycji, niełatwo było za mną nadążyć.

- Tak mówił dziś wieczorem prezydent Mirosław Mikietyński podczas uroczystości wręczenia mu tytułu Honorowego Obywatela Koszalina. W sali koszalińskiego CK 105 goście zgotowali prezydentowi owację na stojąco. Wzruszony Mikietyński poprosił, by tytuł odebrała z nim na scenie rodzina (patrz zdjęcie) - żona Urszula i synowie Grzegorz i Michał - jak się wyraził, "ofiary" jego publicznej działalności. - Podziwiam tego człowieka - mówi Bogdan Gutkowski, pomysłodawca przyznania tytułu Mikietyńskiemu i organizator koncertu. - Dwa i pół tygodnia temu pomyślałem, że ktoś powinien mu podziękować za to, co robi dla miasta. A jak coś wymyślę, działam od razu. Tytuł przyznała w zeszłym tygodniu rada miasta. Koncert "Koszalinianie swojemu prezydentowi" sfinansowały miejscowe firmy. Gutkowski podkreśla, że potrzebne pieniądze zebrał w dwie godziny: - Ludzie sami dzwonili, że chcą się dołożyć. Po koncercie filharmoników koszalińskich pod dyrekcją Macieja Niesiołowskiego, z udziałem solistki Anity Maszczyk, prezydent Koszalina zbierał osobiste gratulacje. Były emocje, słowa otuchy. Mikietyński jest prezydentem Koszalina od siedmiu lat. Dwa razy wygrał wybory już w pierwszej turze. Od ponad roku jest poważnie chory. Zapowiedział już, że nie będzie startował w następnych wyborach.

Źródło:
(przeczytaj oryginalny artykuł)