Sobota, 07-11-2009
Hydrowpadka na ul. Boryny
2009-11-07
Strażacy udowodnili, że podczas pożaru wieżowca na Pomorzanach co najmniej jeden hydrant był zablokowany. Topór wojenny między strażą a ZWiK jest już jednak zakopany.
Awantura między strażakami a wodociągowcami wybuchła po czwartkowej akcji gaszenia pożaru dachu wieżowca przy ul. Boryny. Relacja i zdjęcia Strażakom nie udało się wówczas uruchomić trzech hydrantów znajdujących się na osiedlu. Trzeba było ściągnąć dodatkowe wozy z zapasem wody. Rzecznik szczecińskiej straży Mirosław Siewierski nazwał to skandalem. Rzecznik Zarządu Wodociągów i Kanalizacji Tomasz Makowski stwierdził, że strażacy po prostu nie potrafili odkręcić hydrantów. W piątek rano przedstawiciele zwaśnionych stron spotkali się przy feralnych hydrantach i przeprowadzili eksperyment. Pierwszy hydrant udało się otworzyć po ośmiokrotnym przekręceniu. Zwykle wystarczą dwa-trzy ruchy, ale według ZWiK "ten typ tak ma". Właśnie trzy obroty wystarczyły, by woda trysnęła z drugiego hydrantu (tego samego typu). Kręcenie przy trzecim nic nie dało. Okazało się, że zamknięta jest znajdująca się w pobliżu zasuwa (czyli zawór odcinający dopływ wody). Po jej odblokowaniu woda się pojawiła. Wnioski? - Otwieranie i zamykanie hydrantów to jedna z podstawowych umiejętności strażaka, nie przyjmujemy do wiadomości, by kilku naszych ludzi nie miało o tym pojęcia - mówi Mirosław Siewierski, rzecznik Komendy Miejskiej Straży Pożarnej w Szczecinie. - W ciągu roku korzystamy z tych urządzeń ponad dwa tysiące razy, bo po każdej akcji uzupełniamy w ten sposób wodę. I nigdy nie spotkaliśmy się z takimi problemami, chociaż zdarzało się, że hydranty były np. zapieczone. Strażacy są pewni, że w czwartek kręcili specjalnymi kluczami "do oporu", ale wody po prostu nie było. Czy w dwóch hydrantach, tak jak w trzecim, dzień wcześniej były zamknięte zasuwy? Tego nie udało się wczoraj ustalić. Wiadomo za to, że zamknięta zasuwa w jednym z hydrantów to wpadka ZWiK. Powinna być otwarta. - Hydrant musi być dostępny od ręki, strażacy nie mają czasu na szukanie zasów, które często są przysypane piachem i niekoniecznie w najbliższym sąsiedztwie - mówi Siewierski. Ani strażacy, ani ZWiK nie chcieli już jednak wczoraj obrzucać się oskarżeniami. - Wyjaśniliśmy sporne sprawy, również techniczne i w duchu pojednania i współpracy rozstaliśmy się - oświadczył rzecznik ZWiK Tomasz Makowski. Na tym zakończył wypowiedź. - Nie chcemy toczyć ze ZWiK wojny - mówi pojednawczo Siewierski. Konkretnych ustaleń na temat wymiany informacji o hydrantach nie podjęto. Komentarz Rozstanie ZWiK i strażaków "w duchu pojednania i współpracy" nie wystarczy. Zarówno czwartkowa akcja jak i piątkowe spotkanie nie rozwiązały problemu. Wciąż nie wiemy, czemu w czwartek hydrantu nie udało się odpalić. Pozostają domysły. Także co do pozostałych ponad pięciu tysięcy szczecińskich hydrantów. Strażacy powinni dostać od ZWiK kompleksową informację na temat ich stanu i sposobu obsługi. Od tego może zależeć życie i zdrowie mieszkańców Szczecina. Andrzej Kraśnicki jr
Źródło: 
(przeczytaj oryginalny artykuł)